Adam Małysz: To był naprawdę wymagający i ciężki rajd. Koledzy opowiadając mi o zmaganiach z poprzednimi rajdami nie przesadzili nawet odrobinę, przestrzegając mnie przez trudami Dakaru. Całe szczęście miałem w ciągu poprzedniego roku bardzo dobrego nauczyciela i pilota, który teraz siedział obok mnie. Bardzo ważne było, że w kluczowych momentach Rafał był w stanie mnie uspokoić, czasami trochę ograniczyć moje zapędy sportowe i co najważniejsze pokierować skutecznie w stronę mety. W tej konfiguracji bardzo chętnie pojadę, za rok, na kolejny Dakar.
Rafał Marton: Wierzyłem, że uda nam się ukończyć rajd. To pomaga. Widziałem to co się działo w ciągu tego roku, widziałem jakie Adam robi postępy, jakim jest człowiekiem i bardzo wierzyłem w to, że uda nam się dojechać. Gdyby nie ta przykra historia, kiedy straciliśmy sprzęgło, bylibyśmy jeszcze dużo wyżej. Nie ma co rozpamiętywać. Jesteśmy na mecie!
Robert Szustkowski: Również dla nas start w Dakarze był sporym sukcesem. Wszyscy zeznawali, że to najtrudniejsza edycja, ale udało nam się dojechać bez większych przygód do mety ostatniego odcinka. Mogliśmy rywalizować z najlepszym. Jesteśmy w pierwszej trzydziestce. To nasz pierwszy start ciężarówką i całkowicie nowe doznania. Pomimo to okazało się, że jedzie się całkiem nieźle i w odróżnieniu od samochodów osobowych, w Unimogu najbardziej poobijani są zawodnicy.
Krzysztof Hołowczyc: - Bardzo fajny rajd i dużo przygód. Przeżyłem wspaniałe momenty, kiedy wygrywałem i prowadziłem w rajdzie. Przeżyłem również osobisty dramat, gdy staliśmy pięć godzin na pustyni i nie mogliśmy nic zrobić. Marzyliśmy, żeby tylko ruszyć. Ale taki to jest rajd, nie można się na niego obrażać i trzeba akceptować wszelkie jego uroki. Już powoli zaczynam myśleć o kolejnym Dakarze, by dotrzeć w to miejsce jako pierwszy...
Jacek Czachor: - Były takie Dakary, że na mecie strasznie bolało. Tutaj nie ma tego bólu, jestem ewidentnie w dobrej formie i jednocześnie cały jestem zakurzony. Do końca walczyłem o pozycję. Jechaliśmy po zdradliwym fesz-feszu, który był dodatkowo podmokły. Ścigałem się z Johnnym Aubertem. Nie wiem jeszcze, czy udało mi się z nim wygrać, ale wiem, że dałem z siebie wszystko do samego końca. Każdy zawodnik, który ukończył tak trudny rajd, jakim jest Dakar, jest zwycięzcą. Ja wystartowałem i dojechałem 12 razy. Nie zawaliłem i jestem bardzo szczęśliwy. Jeśli chodzi o wynik, mierzyłem trochę wyżej, chciałem być w pierwszej dziesiątce, ale konkurencja była w tym roku wyjątkowo silna.
Marek Dąbrowski: Trochę bolało by tu dojechać, to był taki właśnie Dakar, ewidentnie najcięższy mój rajd, który jechałem. Zaliczyłem jedną bardzo poważną wywrotkę, ale jestem na mecie, zwyciężyłem z samym sobą, jadę ostatnią dojazdówkę i prosto na rampę.




Komentarze
Miejmy nadzieje, ze spotakmy sie w przyszlym roku.
Pozdrawiam.
DonCorrado